Imię - Nie wiadomo jak nazywa się naprawdę. Każe mówić do siebie Ai.
Rasa - Księżycowy Kamael (rasa występująca w krainie z której pochodzi)
Wiek - Ok 700 lat
Wygląd - Wygląd Ai często się zmienia. Jako istota z Elyos krainy światła posiada długie włosy w koloru kości słoniowej z jaśniejszymi różowymi i błękitnymi pasemkami. Włosy z przodu są ścieniowane i posiadają dwa warkocze, z tyłu są rozpuszczone i sięgają prawie do kostek. Jest dość drobną i szczupłą dziewczyną z bardzo jasną cerą. Ma duże dwukolorowe oczy, dokładniej to błekitno-różowe wpadające w fiolet. Ai nie ukrywa, że wcześniej wyglądała inaczej. Podobno wszystko zależy od środowiska w którym się znajduje i dostępu do promieni słonecznych. Wcześniej w krainie Elyos miała znacznie krótsze włosy koloru blond i była wyższa, wyglądała przede wszystkim na starszą. Obecnie nikt nie da jej więcej niż 18 lat przez jej niewinny i delikatny wygląd. Jej ubiór zależy od dnia. Zazwyczaj nosi eleganckie szaty, z żelaznymi gorsetami i elementami zbroi, jednak najczęściej można zobaczyć ją w krótkiej różowej spódniczce, wygodnych białych butach, eleganckiej bluzce z białymi elementami i narzuconej na to luźniejszej w kolorze szarym.
Historia - Może kiedyś krótko ją opowie. Obecnie jest to bardzo niewygodny temat.
Umiejętności - Ai panuje nad żywiołem wody i lodem, ale prócz tego używa magii światła z Elyos, która składa się na wiele ciekawych umiejętności i zaklęć. Prócz tego posługuje się ciekawą bronią typową dla jej krainy. Należą do niej między innymi łuki, miecze, maczety, różdżki, laski, księgi czy też kosy i wachlarze. W jej królestwie wymagano od niej również rozwinięcia swoistych sztuk walki. Jako istota światła z Elyos posiada wielkie świetliste skrzydła, które zazwyczaj są w postaci duchowej ukryte w jej ciele.
Charakter - Ai jest istotą nie do rozgryzienia. Zmienna jak jej wygląd. Jedna rzecz pozostaje jednak bez zmian od zawsze... jest bardzo nieufna. Nigdy nie pokazuje jaka jest naprawdę, dopóki kogoś dobrze nie pozna. Mistrzowsko sprawia mylne wrażenie o swojej osobie i bardzo często zaskakuje. Jest doskonałą aktorką. Musi być. Przez jej obecną życiową sytuacje jest raczej mało towarzyska. Trzyma się na uboczu i mówi niewiele. Jest wręcz zmuszona ciągle oglądać się za siebie i nigdy nie siedzi w jednym miejscu dłużej niż dwa miesiące. Choć wygląda na osobę pogodną nie często jest skora do ukazywania swojego pięknego uśmiechu. Przez ostatnie lata nauczyła się doskonale maskować swoje emocje, przez co nigdy nie wiadomo co siedzi jej w głowie. Dziewczyna jest zawzięta, silna psychicznie i odważna. Zawsze stara się na spokojnie wszystko przemyśleć. Należy do osób niezwykle inteligentnych i bystrych z nienagannymi manierami.
Ai doskonale zna swoją wartość. Ma stalowe nerwy i cechuje ją stoicki spokój. Oczywiście można ją wyprowadzić z równowagi, jeśli jest się wyjątkowo zdolnym. Bywa że dla własnej obrony przyodziewa maskę osoby, która podchodzi z ironią i sarkazmem do wszystkiego co staje jej na drodze. Zdaję się być pokryta grubą warstwą lodu i niechęci do wszystkiego co ją otacza. Oczywiście nie do końca tak jest. Swoją łagodną naturę stara się ukryć, choć zdarza się jej ją ukazać. Kiedy pozna się ją bliżej, a sama nie jest zestresowana ciągłą ucieczką można ujrzeć jej same superlatywy.
Inne -
* Pięknie śpiewa i tańczy.
* Ma kilka niewidocznych tatuaży.
* Potrzebuje promieni słonecznych do prawidłowego funkcjonowania.
* Jej skóra jest zimna jak lód, sama uwielbia chłód, choć do życia potrzebne jej słońce.
* Jej ciało i moce przyswajają się z czasem do środowiska... np w mieście Faerim z czasem jej włosy zaczną ciemnieć, a oczy będą miały tylko jeden odcień.


Tego dnia Lúthien szukała po prostu zajęcia. Jako łowca nagród nie została stworzona do siedzenia w miejscu, więc nuda ją dobijała.
OdpowiedzUsuńDo tej pory była chyba jedyną mroczną elfką w tym miejscu, dlatego jej szara, właściwie bliska niebieskiego skóra i białe włosy mocno odznaczały się w tłumie, mimo iż niezamierzenie. Wpadła jednak na kogoś. Pokręciła głową i popatrzyła przed siebie. Gdyby nie te jasne włosy dziewczyny, mogłaby przysiąc, że wpadła na swój własny kontrast.
- Wybacz... ostatnio chodzę jak we mgle - wymamrotała.
Przyjrzała jej się, jakby chcąc się upewnić, czy przez przypadek nie zrobiła jej czegoś. W końcu nie miała na bakier z mieszkańcami miasta i wcale nie zamierzała zachodzić im za skórę. Nawet jeśli byli zupełnie nowi. W Faerimie tak właśnie się żyło - raczej nikt nikogo na dłuższą metę nie interesował, ale raczej nikt nie zamierzał zachodzić z innymi w szranki. Zwłaszcza po klęsce, jaka nie tak dawno dotknęła miasto. Mieszkańcy jakby ocknęli się i poczuli potrzebę życia w zgodzie innymi tubylcami. Na pierwszy rzut oka widać było, iż miasteczko jest pełne istot tolerujących się wzajemnie mimo odmiennych ras, a przecież nie wszystkie zwyczajowo darzą się sympatią. Tutaj, mimo iż różnorodnych istot jest do wyboru, do koloru, raczej nikogo nie obchodzi jakiej jest się rasy. To właśnie dzięki temu Luthien jakoś dawała sobie radę między istotami o dużo mniej rzucającej się w oczy kolorystyce skóry.
OdpowiedzUsuńPokiwała głową słysząc słowa kobiety, którą chwilę temu potrąciła.
- Jesteś tu nowa, tak? - Bardziej stwierdziła niż zapytała. - To widać, ale przyzwyczaisz się jak wszyscy.
- Ach, więc zapewne nie znasz jeszcze całego miasteczka. Nie szkodzi - wzruszyła ramionami uśmiechając się delikatnie, trochę luzacko. Nie obcowała z wykwintnymi manierami od bardzo dawna, dlatego była dość swobodna w obejściu.
OdpowiedzUsuńNa co dzień nie sprawiała zagrożenia dla kogokolwiek, polowała tylko na zlecenie, chociaż sama przebierała w zadaniach i nie przyjmowała każdego, dlatego sama z siebie raczej niebezpieczną osobą nie była. Nikt nie powiedział, że mroczny elf nie może mieć jasnej strony osobowości.
- To na pewno - przytaknęła spoglądając na nią. - Ale wiele słońca się nie spodziewaj, na dłużej pojawia się tylko w porze letniej a tu jesień tuż tuż. Pewnie polubisz to miasto.
Przyjrzała się jej raz jeszcze, tak po prostu, jakby chciała zapamiętać po prostu postać, z którą właśnie rozmawiała.
- Mów mi Lúthien - przedstawiła się skłoniwszy się lekko jak to mroczne elfy miały w zwyczaju, gdy się witały.
- Wędrujesz tak po mieście bez celu?
- Nigdy nie widziałaś jesieni? - Popatrzyła na nią robiąc duże oczy. Wywnioskowała więc, że stojąca przed nią kobieta musiała pochodzić z naprawdę dalekiej krainy. Elfkę to oczywiście zaintrygowało, w końcu sama również pochodziła z daleka. Właściwie to z podziemia, jak większość mrocznych elfów. - Jesień tutaj bywa zmienna. Raz jest ciepło, raz pada deszcz. O tej porze jeszcze ciepły. Ciemno robi się już koło południa, ale za to okoliczne łąki całe są we wrzosach. Wygląda jakby ktoś wylał tam fioletową farbę. Musisz koniecznie zobaczyć.
OdpowiedzUsuńSpojrzała na chude drzewko stojące nieopodal. Właściwie to przyjrzała się nieco liściom.
- Już nawet robią się czerwone - powiedziała wskazując na nie. - Wiosną są mocno zielone, jesienią krwisto czerwone. Lasy aż płoną od tej czerwieni.
Kiedy usłyszała czego Ai konkretnie szukała, uśmiechnęła się nikle.
- Znam jedno bardzo przyjemne miejsce, gdzie można zjeść i odpocząć. Bardzo fajna, przytulna tawerna - powiedziała spoglądając na nią. - Właściwie jedna z niewielu w Faerimie. Zaprowadzić cię?
Już chciała coś powiedzieć, kiedy dostrzegła w jednym z zaułków swojego kociego przyjaciela. Czarną panterę skrytą między zaułkami, która spoglądała na elfkę błękitnymi ślepiami.
OdpowiedzUsuń- Isilrá - zawołała i machnęła ręką wskazując by zwierzak podszedł. Kocur ruszył się więc z miejsca i podszedł powolnym krokiem do kobiet. Wyglądało na to, że tak potencjalnie niebezpieczny i tak ogromny zwierz wcale nie wzbudzał zainteresowania miejscowych, tak jakby byli przyzwyczajeni do takich widoków. Isilrá bowiem był tak wysoki, że sięgał mrocznej elfce nieco powyżej biustu, kiedy się wyprostował. Zdecydowanie nie była to zwykła czarna pantera.
- Nie obawiaj się go - powiedziała na wszelki wypadek do Ai. - Nie zrobi ci krzywdy.
Kocur stanął tuż obok nich i wpatrywał się w elfkę. Na szyi miał błękitną obrożę z tworzywa, które mieniło się nawet w tak mętnym świetle jakie panowało w Faerimie.
- W takim razie chodźmy. O tej porze Zielona Jaskółka nie jest zbyt zatłoczona. - Powiedziała ruszając przed siebie razem ze zwierzakiem. Wskazała kobiecie by szła za nią.
- Nie jest zwyczajną panterą - zapewniła, chociaż zapewne było to widać. - Na co dzień pomaga mi w pracy, ale nie jest groźny. Zresztą, jeśli cię polubi może nawet przewiezie cię na grzbiecie.
OdpowiedzUsuńSzły głównymi uliczkami, a Isilra wlókł się powoli za nimi spoglądając co i rusz na nieliczne stragany, na których sprzedawano ciepłe, pieczone na ogniu mięsne przysmaki. Coś dla tych, którym nie chce się robić obiadu w domu ani czekać na zamówienie w tawernie. Zresztą na ulicach nie było tłoczno, nawet o tak wczesnej, południowej porze. Zaledwie kilka istot, które najwyraźniej wypełniało codzienne sprawunki na mieście.
W końcu zza rogu wychylił się drewniany szyld z zielonym napisem "The Green Swallow" i równie zieloną, rzeźbioną jaskółką.
- To tutaj - wskazała Luthien dość sporą tawernę z jak zawsze uchylonymi drzwiami. Z okien i wejścia ulatywał przyjemny zapach ciepłego jedzenia, zachęcający do tego, żeby wejść. W oknach tliło się słabe światło świec. - Mój przyjaciel jest tutaj oberżystą.
Idąc dostrzegł drobną osóbkę o jasnych włosach, przystaną na moment i przyjrzał się jej uważnie, po chwili podszedł.
OdpowiedzUsuń- Witaj ja jestem Falghar a ty od dawna tu jesteś? - jego żółte oczy spoczęły na jej drobnej sylwetce.
Zaprowadziła więc dziewczynę, tak jak jej to obiecała. Zgodziła się również potowarzyszyć jej chwilę w tawernie. Czas jej minął na całkiem przyjemnej rozmowie i przyjemnym zapachu i smaku ciepłego, tawernowego dania.
OdpowiedzUsuńZaraz po opuszczeniu budynku, Luthien zdecydowała się jednak pójść w swoją stronę i poszukać zajęcia na resztę dnia. A nuż uda jej się znaleźć ciekawą robótkę?
Pożegnała się z Ai i razem z panterą odeszła w swoją stronę.